Komentarz do Aktu Zawierzenia

Rok Wiary (2012-2013)

1050-lecie Chrztu Polski (2016)

Od chrztu świętego na drodze komunii z Maryją do pełni uczestnictwa w życiu Bożym

 Chrzest święty czyni z nas nowe stworze¬nie, odradza nas jako dzieci Boże, obdarzone uczestnictwem w naturze Bożej. Ukoronowaniem łaski chrztu jest świętość - zjednoczenie z Chrystusem, pełnia komunii już tu, na ziemi. Jak ją osiągnąć, skoro to, co nad¬przyrodzone, nieskończenie przerasta nasze możliwości?

Wielcy święci maryjni uczą, że Bóg, który zstąpił ku nam przez Maryję, przez Nią również podnosi nas ku sobie. Jest Ona najbardziej „osobistym darem" Zbawiciela dla jego uczniów (Jan Paweł II). „Oddaje się całkowi¬cie i w sposób niewysłowiony temu, kto Jej oddaje wszystko"

(Ludwik Maria Grignion de Montfort).

CZĘŚĆ I

Droga komunii z Chrystusem

 

Świadomy mojej godności dziecka Bożego

Przez sakrament chrztu świętego człowiek otrzymuje godność przybranego dziecka Bożego i zostaje mu otwarta droga do uczestnictwa w naturze Boga - jak uczy św. Piotr Apostoł:

Zostały nam udzielone drogocenne i największe obietnice, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiej natury, gdy już wyrwaliście się z zepsucia [wywołanego] żądzą na świecie (2 P 1, 2-4).

W sakramencie chrztu Chrystus, wcielony Syn Boży, jednoczy się z nami, czyniąc nas swymi braćmi i członkami swego mistycznego Ciała. Na mocy tego zjednoczenia udziela nam Ducha Świętego, który wlewa do naszej duszy życie Boże, czyni z nas swoją świątynię, pozwala Boga nazywać Ojcem i wprowadza w wewnętrzne życie Trójcy Świętej . „Już teraz jesteśmy wezwani, by być mieszkaniem Najświętszej Trójcy" .

Świętość zapoczątkowana na chrzcie świętym polega na osiągnięciu pełni uczestnictwa w życiu Bożym, czyli na zjednoczeniu z Bogiem, nazywanym także zjednoczeniem „mistycznym". Jest ona owocem działania łaski i wymaga naszej współpracy . Podejmując to nauczanie Ruch Rodzin Nazaretańskich wzywa swoich członków do radykalizmu wiary, który polega na dążeniu do tak rozumianej pełni świętości.

Według nauczania Soboru Watykańskiego II do świętości jest powołany każdy ochrzczony . Hasło Ruchu: „świętość w codzienności" wyraża przekonanie, że osiągnięcie pełni zjednoczenia z Bogiem jest możliwe na drodze każdego życiowego powołania, nawet tego najbardziej zwyczajnego i ukrytego.

 Już nie ja będę żył, ale Chrystus we mnie, za mnie i przeze mnie

Chrześcijanin dąży do świętości naśladując Chrystusa: „Jezus w całym swoim życiu ukazuje się jako nasz wzór: jest «człowiekiem doskonałymi, który zaprasza nas, abyśmy się stali Jego uczniami i szli za Nim" . Jednocześnie Chrystus ze swojej strony ofiaruje nam siebie: „Całe bogactwo Chrystusa «jest przeznaczone dla każdego człowieka, ono jest dobrem każdego człowieka» . Chrystus nie żył dla siebie, ale dla nas" . Postępujemy w naśladowaniu Chrystusa, gdy coraz bardziej wzrasta nasze zjednoczenie z Nim:

Wszystko, co Chrystus przeżył, czynił po to, abyśmy mogli przeżywać to w Nim i aby On przeżywał to w nas. «Przez Wcielenie swoje Syn Boży zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem». Jesteśmy powołani do tego, by stawać się coraz bardziej jedno z Nim. Jako członkom swego Ciała daje On nam udział w tym, co przeżył w ludzkim ciele dla nas i jako nasz wzór".

Pełna komunia z Chrystusem, czyli zjednoczenie z Nim, jest celem formacji duchowej członków Ruchu Rodzin Nazaretańskich.

 

Świadomy mojej wolności i równocześnie głęboko przeświadczony o mojej duchowej nędzy

Chrzest święty odpuszcza wszystkie grzechy: grzech pierworodny i wszystkie grzechy osobiste, a także wszelkie kary za grzech. Po obmyciu wodą chrztu nie pozostaje nic, co mogłoby przeszkodzić nam w wejściu do Królestwa Bożego, ani grzech, ani skutki grzechu. Zostaje nam udzielone pełne przebaczenie i nie pozostaje już żadna wina ani żadna kara do odpokutowania. Stajemy się święci i nieskalani przed Bożym obliczem. W ten sposób chrzest wyzwala nas z niewoli grzechu i otwiera nam drogę do tego, by cieszyć się wolnością dzieci Bożych.

Jednocześnie Kościół uczy nas, że nowe życie otrzymane w sakramencie chrztu nie wyeliminowało kruchości i słabości natury ludzkiej ani jej skłonności do grzechu, którą tradycja nazywa pożądliwością. Pozostaje ona w ochrzczonych, by podjęli z nią walkę duchową w życiu chrześcijańskim z pomocą łaski Chrystusa. Tą walką jest wysiłek nawrócenia, mający na uwadze świętość i życie wieczne. List do Hebrajczyków przestrzega przed definitywnym powrotem do grzesznego życia:

 Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za grzechy, ale jedynie jakieś przerażające oczekiwanie sądu i żar ognia, który ma trawić przeciwników (Hbr 10, 26n).

 

Nie wolno zapomnieć, że zwycięstwo w walce duchowej z grzechem i słabością jest możliwe jedynie dzięki pomocy łaski:

Jeśli opieramy się jedynie na własnej sile, na dłuższą metę nie damy sobie rady z naszymi pokusami. Dzięki wierze odkrywamy, że jesteśmy dziećmi Bożymi i dzięki Bogu stajemy się silni. Gdy Bóg daje nam siłę, nazywamy to łaską. Zwłaszcza przez święte znaki, które określamy mianem sakramentów, Bóg uzdalnia nas, żebyśmy rzeczywiście czynili dobro, którego pragniemy.

W tym duchu członkowie Ruchu Rodzin Nazaretańskich pragną żyć słowami Chrystusa: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić" (J 15, 5).

 

W postawie ubogiego w duchu - żebraka ewangelicznego

Kościół uczy, że „Królestwo Boże należy do ubogich i do maluczkich, to znaczy do tych, którzy przyjęli je pokornym sercem. Jezus został posłany, by «ubogim niósł dobrą nowinę» (Łk 4,18). Ogłasza ich błogosławionymi, ponieważ «do nich na¬leży Królestwo niebieskie* (Mt 5, 3)". Nowy Testament określa ich greckim słowem ptochos, które może być tłumaczone na język polski jako „ubogi" (np. Mt 5,3 - błogosławieni ubodzy w duchu) albo jako „żebrak" (np. Łk 16, 20 - przypowieść o bogaczu i Łazarzu). Oznacza ono człowieka zupełnie bezradnego, zmuszonego do żebractwa.

Można powiedzieć, że „człowiek jest żebrakiem wobec Boga" w odniesieniu do daru modlitw i każdego daru nadprzyrodzonego.

Powołanie do życia wiecznego ma charakter nadprzyrodzony. Zależy ono całkowicie od darmowej inicjatywy Boga, gdyż tylko On sam może się objawić i udzielić siebie. Przerasta ono zdolności rozumu i siły ludzkiej woli oraz każdego stworzenia. Darem darmo danym jest łaska otrzymana na chrzcie świętym, przez którą Bóg obdarza nas swoim życiem, wlanym przez Ducha Świętego do naszej duszy. Tylko ta łaska może dokonać w nas dzieła uświęcenia i dlatego jest nazywana łaską uświęcającą lub przebóstwiającą.

Określenie „żebrak" podkreśla z jednej strony naszą całkowitą niemoc wobec celu nadprzyrodzonego, zaś z drugiej - konieczność współpracy z łaską.

Wolna inicjatywa Boga domaga się wolnej odpowiedzi człowieka, gdyż Bóg stworzył człowieka na swój obraz, udzielając mu wraz z wolnością zdolności poznania Go i miłowania. Dusza tylko w sposób wolny może wejść w komunię miłości.

W tym znaczeniu mówimy, że łaskę trzeba sobie wysłużyć. Przy tym należy pamiętać, że:

W znaczeniu ściśle prawnym nie istnieje ze strony człowieka zasługa względem Boga. Nierówność między Nim a nami jest niezmierna, ponieważ wszystko otrzymaliśmy od Niego jako naszego Stwórcy. Zasługa człowieka u Boga w życiu chrześcijańskim wynika z tego, że Bóg w sposób dobrowolny postanowił włączyć człowieka w dzieło swojej łaski. Ojcowskie działanie Boga jest pierwsze dzięki Jego poruszeniu; wolne działanie człowieka jest wtórne jako jego współpraca, tak że za¬sługi dobrych uczynków powinny być przypisane najpierw łasce Bożej, a dopiero potem wiernemu.

 

Na wyłączną służbę Kościołowi

Chrzest święty, włączając w Kościół, powołuje do apostolstwa. „Apostolstwem" nazywa się „wszelką działalność Ciała Mistycznego", która zmierza do rozszerzenia „Królestwa Chrystusa po całej ziemi". Wierni mają obowiązek i prawo starania się, by orędzie zbawienia zostało poznane i przyjęte przez wszystkich ludzi. Uczestniczą w misji prorockiej Chrystusa przez ewangelizację, tzn. głoszenie Chrystusa zarówno świadectwem życia, jak i słowem, szukając sposobnych ku temu okazji. Apostolstwo świeckich polega zwłaszcza na tym, aby wprowadzać Boga we wszystkie dziedziny życia, przepajać rzeczywistość doczesną du¬chem chrześcijańskim. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszym zsekularyzowanym świecie, który żyje tak, jakby Boga nie było.

Jesteście powołani do tego, aby dawać przejrzyste świadectwo, jak ważny jest Bóg w każdej dziedzinie myśli i działania. W rodzinie, pracy, także w polityce i ekonomii współcześni ludzie potrzebują naocznie się przekonać i namacalnie odczuć, jak wszystko się zmienia w zależności od tego, czy jest czynione z Bogiem, czy bez Boga.

Całe życie wiernych świeckich ma być przepojone Bogiem przez patrzenie z wiarą na najdrobniejsze wydarzenia.

W ich życiu nie może być dwóch równoległych nurtów: z jednej strony tak zwanego życia „duchowego" z jego własnymi wartościami i wymogami, z drugiej tak zwanego życia „świeckiego", obejmującego rodzinę, pracę, relacje społeczne, zaangażowanie polityczne i kulturalne. Każde działanie, każda sytuacja, każda konkretna for¬ma zaangażowania - na przykład kompetencje zawodowe i solidarność w miejscu pracy; miłość, oddanie, udział w wychowaniu dzieci w rodzinie; służba społeczna i polityczna; obrona praw¬dy w kulturze - to wszystko jest opatrznościową okazją do „ustawicznego ćwiczenia się w wierze, nadziei i miłości".

Ani troski rodzinne, ani inne sprawy świeckie nie powinny pozostawać poza sferą ich życia duchowego... Tylko przez światło wiary i rozważanie słowa Bożego można zawsze i wszędzie poznawać Boga..., w każdym wydarzeniu szukać Jego woli, widzieć Chrystusa we wszystkich ludziach, czy to bliskich, czy obcych, trafnie osądzać prawdziwe znaczenie i wartość rzeczy doczesnych tak samych w sobie, jak i w stosunku do celu człowieka.

Członkowie Ruchu Rodzin Nazaretańskich we wszystkich sprawach swego życia chcą stawiać Boga na pierwszym miejscu. Pragną żyć „duchowością wydarzeń", czyli patrzeć z perspektywy wiary na wszystko, co dzieje się w ich życiu. Nie wolno zapomnieć, że podstawą apostolstwa i ewangelizacji jest świętość. Skuteczność apostolstwa zależy od zjednoczenia z Chrystusem, gdyż Chrystus jest źródłem i początkiem całego apostolstwa w Kościele. Dlatego dla członków Ruchu zaangażowania apostolskie i wymiar formacyjny są ze sobą ściśle związane. Oddanie się na wyłączną służbę Kościołowi oznacza, że patrzą oni na wszystkie wydarzenia swojego życia z Bożej perspektywy, traktując „codzienne zajęcia jako okazje do tego, by zbliżać się do Boga, spełniać Jego wolę i służyć innym ludziom, prowadząc ich do komunii z Bogiem w Chrystusie".

 

 

CZĘŚĆ II

Ku Chrystusowi przez komunię z Maryją na podstawie

Traktatu o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny

św. Ludwika Marii Grignon de Montfort

 

Istotę duchowości maryjnej Św. Ludwika wydobył Jan Paweł II w Liście skierowanym do zgromadzeń zakonnych założonych przez świętego (List do rodzin montfortańskich, 8.12.2003). Chodzi o nad¬przyrodzone zjednoczenie z Maryją, którego celem jest komunia z Jezusem:

Jednym z najwznioślejszych przejawów duchowości św. Ludwika Marii Grignion de Montforta jest utożsamienie człowieka wierzącego z Maryją w Jej miłości do Jezusa i służbie Jemu. Rozważając znany tekst św. Ambrożego: „Niechaj w każ¬dej (duszy) będzie dusza Marii, aby wielbiła Boga; niech w każdym (duchu) będzie duch Marii, aby radował się w Bogu", Ludwik Maria pisze: „Jakże szczęśliwa jest dusza, która... cała jest opanowana i owładnięta duchem Maryi, który jest słodki i mocny, gorliwy i roztropny, pokorny i mężny, czysty i płodny". Mistyczne utożsamienie się z Maryją jest ukierunkowane całkowicie na Jezusa, jak wyraża to w modlitwie: „W końcu, moja najdroższa i najukochańsza Matko, spraw, jeśli to możliwe, abym nie miał innego ducha, jak tylko Twojego, do poznania Jezusa Chrystusa i Jego boskiej woli; abym nie miał innej duszy, jak tylko Twoją, do chwalenia i wysławiania Pana; abym nie miał innego serca, jak tylko Twoje, do kochania Boga miłością czystą i żarliwą jak Ty".

Członkowie Ruchu Rodzin Nazaretańskich, świadomi chrzcielnego powołania do zjednoczenia z Chrystusem, składają akt oddania się Maryi z ufnością, że Duch Święty poprowadzi ich ku Niemu drogą nadprzyrodzonego zjednoczenia z Maryją.

„Duchu Święty, udziel mi głębokiej pobożności i wielkiej miłości do Maryi, mocnego oparcia na Jej matczynym łonie i łaski nieustannego ucie¬kania się do Jej miłosierdzia, abyś poprzez Nią ukształtował Jezusa w moim wnętrzu."

 

Składam akt oddania się Maryi

Św. Ludwik w swoim Traktacie podaje zasady całkowitego oddania się Maryi, które można nazwać ascezą maryjną, są bowiem naszym osobistym wysiłkiem współpracy z łaską. Są one warunkiem otrzymania łaski zjednoczenia z Maryją.

Jak wielką chwałę oddaje Bogu ten, kto za przykładem Jezusa Chrystusa, Jedynego naszego Wzoru, poddaje się Maryi, by przypodobać się Bogu!

Wspomniane nabożeństwo polega na zupełnym oddaniu się Najświętszej Dziewicy, aby przez Nią należeć całkowicie do Pana Jezusa. Powinniśmy Jej oddać: 1. nasze ciało ze wszystkimi jego zmysłami i członkami; 2. naszą duszę ze wszystkimi jej władzami; 3. nasze dobra zewnętrzne, czyli majątek, który obecnie posiadamy, jak i ten, który posiądziemy w przyszłości; 4. nasze dobra wewnętrzne i duchowe, to znaczy - nasze zasługi, cnoty i dobre uczynki, zarówno dawne, jak teraźniejsze i przyszłe; słowem, wszystko, co posiadamy w porządku natury i łaski.

Ćwiczenia te można streścić w czterech słowach: spełniać wszystkie swe uczynki przez Maryję, z Maryją, w Maryi i dla Maryi, aby je spełniać doskonalej przez Jezusa, z Jezusem, w Jezusie i dla Jezusa Chrystusa.

Należy spełniać swe uczynki przez Maryję, to znaczy, trzeba we wszystkim i we wszelkich okolicznościach życia być posłusznym Najświętszej Dziewicy i pozwolić kierować się we wszystkim Jej duchowi, którym jest Duch Święty... Powiedziałem, że duch Maryi jest Duchem Bożym, gdyż Maryja nigdy nie kierowała się własnym duchem, lecz jedynie Duchem Bożym, który tak Ją opanował, że stał się Jej własnym. Dlatego mówi św. Ambroży: Niech dusza Maryi będzie w każdym z nas, by wielbić Pana; duch Maryi niech będzie w każdym z nas, by radować się w Bogu. Aby duszą kierował duch Maryi, powinna ona zanim cokolwiek postanowi, wyrzec się własnego ducha, własnego światła, własnej woli..., gdyż słabość naszego rozumu, złośliwość naszej woli i naszego postępowania, gdybyśmy się nimi kierowali, stawiłyby zapory duchowi Maryi, choćbyśmy je nawet uważali za dobre.

Trzeba wszystko czynić razem z Maryją, to znaczy we wszystkich swych pracach należy patrzeć na Maryję jako na idealny wzór wszelkiej cnoty i doskonałości, ukształtowany przez Ducha Świętego w czystym stworzeniu, by go naśladować na miarę naszych ograniczonych możliwości. Trzeba zatem, byśmy przed każdym naszym czynem zastanowili się, jak postępowała Maryja lub jakby postąpiła, gdyby była na naszym miejscu.

Należy wszystko spełniać w Maryi... należy z upodobaniem trwać we wnętrzu Maryi, wypoczywać w nim w pokoju, opierać się na nim z ufnością, ukrywać się w nim bezpiecznie i całkowicie się w nim zatracać.Przebywają oni z Matką stale w domu, to znaczy lubią odosobnienie; żyją życiem duchowym, się chętnie modlą, idąc za przykładem Matki, Najświętszej Dziewicy, której cała chwała jest wewnątrz i która w ciągu całego swojego życia tak bardzo miłowała odosobnienie i modlitwę. Wprawdzie raz po raz bywają oni w świecie, lecz dzieje się to z posłuszeństwa dla woli Boga i ich ukochanej Matki, by wypełnić obowiązki swego stanu. Choćby nie wiadomo, jak wielkich dzieł dokonywali na zewnątrz, to jednak o wiele bardziej cenią te, których dokonują w życiu wewnętrznym, wspólnie z Najświętszą Dziewicą. To tutaj spełniają oni wielkie dzieło doskonalenia się, wobec którego wszelkie inne dzieła są tylko dziecięcą igraszką.

Wreszcie trzeba wszystko czynić dla Maryi. Jest bowiem rzeczą słuszną i sprawiedliwą, byśmy wstąpiwszy raz w Jej służbę, wszystko czynili dla Niej, jak przystoi na giermka, sługę lub niewolnika. Nie znaczy to, jakoby Maryja była ostatecznym celem naszej służby, bo jest nim Jezus Chrystus. Maryja zaś jest naszym celem bezpośrednim; jest owym tajemniczym polem, na którym działa Jezus Chrystus; jest łatwym środkiem dojścia do Niego. I tak jak dobremu słudze i niewolnikowi nie przystoi bezczynność, tak i nam nie wolno próżnować, lecz z niewzruszoną ufnością w Jej pomoc i orędownictwo trzeba podejmować i czynić rzeczy wielkie dla tej dostojnej Władczyni i Królowej.

 

Pragnę żyć w komunii z Maryją

Klasyczna zasada życia wewnętrznego mówi: „Bóg oddaje się duszy w miarę, jak ona oddaje się Jemu". Analogicznie możemy powiedzieć o naszej relacji do Maryi. Oddajemy się Matce Bożej przez to, że w miarę naszych sił pragniemy w naszym życiu łączyć się z Nią, starając się, na ile to możliwe, przypominać sobie o Jej obecności, myśleć o Niej, opowiadać Jej nasze pragnienia i uczucia, zapraszać Ją do naszych zajęć i konsultować z Nią w sercu nasze plany. Św. Ludwik naucza, że gdy jesteśmy wierni i nie ustajemy, aby oddawać siebie Maryi, również Ona może nam w odpowiedzi ofiarować siebie. Należałoby powiedzieć, że to raczej Jezus w Duchu Świętym będzie nam ofiarowywać duchową obecność swojej Matki, na mocy słów testamentu z krzyża: „Oto Matka twoja". Maryja, w odpowiedzi na nasze wysiłki, może uprosić nam szczególny, nadprzyrodzony dar Ducha Świętego, niemożliwy do osiągnięcia samymi tylko ludzkimi siłami, dzięki któremu będziemy doświadczać Jej obecności niemal stale i o wiele intensywniej, niż ma to miejsce w zjednoczeniu nabytym przez ascezę.

O św. Ludwiku Marii Grignion de Montfort jego przyjaciel M. Blain opowiada: „Wyznał mi on, że Bóg obdarzał go bardzo szczególną łaską, jaką była nieustanna obecność Jezusa i Maryi w głębi jego duszy".

Najświętsza Maryja Panna jest Matką pełną łagodności i miłosierdzia, której nikt nie zdoła prześcignąć w miłości i hojności. Gdy Ona widzi, że ktoś oddaje się Jej całkowicie, by Ją czcić i Jej służyć, ogołacając się ze wszystkiego, co mu najdroższe, by Ją tym przyozdobić - również i Maryja oddaje się całkowicie i w sposób niewysłowiony temu, kto Jej oddaje wszystko.

Zanurza go w morzu swych łask; przyozdabia go swymi zasługami; wspiera go swoją potęgą; oświeca go swym światłem; napełnia swoją miłością; udziela mu swych cnót: pokory, wiary, czystości itd.; staje się jego rękojmią, dopełnieniem i jego „wszystkim" u Jezusa. Wreszcie, ponieważ taka osoba należy zupełnie do Maryi, to i Maryja należy całkowicie do niej, tak, iż o takim doskonałym słudze i dziecku Maryi można rzec to, co św. Jan Ewangelista mówi o sobie, iż obrał Najświętszą Dziewicę jako całe swe dobro: uczeń wziął Ją do siebie.

 

Ufam, że to Ona będzie żyła we mnie i za mnie

Pogłębiając ascezę maryjną chcemy naśladować Maryję zwłaszcza w Jej wierze, nadziei i miłości. Gdy Maryja w odpowiedzi ofiarowuje nam siebie, doświadczamy Jej wewnętrznego wpływu. Duch Święty udziela nam przez Maryję tych dyspozycji, których niegdyś Jej udzielił: wiary, nadziei i miłości.. Akty naszej duszy są umocnione aktami Maryi. Maryja nie działa zamiast nas, ale wpływa na nasze działanie i sprawia, że staje się ono nie-porównanie owocniejsze, niż gdybyśmy działali tylko sami. Odnosi się to między innymi do apostolstwa.

W swoim „Traktacie", św. Ludwik Maria Grignion de Montfort opisuje z zapałem „cudowne skutki, które Maryja sprawia w wiernej duszy". Powraca do tego tematu w „Tajemnicy Maryi":

Pracujmy zatem, aby przez wierną praktykę tego nabożeństwa, dusza Maryi była w nas, by wielbić Boga, i aby duch Maryi był w nas, by radować się w Bogu Zbawicielu swoim. Są to słowa św. Ambrożego...

Nabożeństwo to, wiernie praktykowane, przy¬niesie twej duszy niezmierzone korzyści. Lecz dar główny to ten, że już tu na ziemi życie Maryi utrwali się w twej duszy, tak dalece, że to już nie twoja dusza żyć będzie, ale Maryja w niej. Albo - można powiedzieć - dusza Maryi stanie się twoją duszą...

Ona oświeca nasz umysł swoją czystą wiarą. Po¬głębia serce swą pokorą, poszerza je, rozpala swą miłością, oczyszcza swą czystością, uszlachetnia je i rozszerza przez swe macierzyństwo.

Bóg Duch Święty, w Bogu niepłodny, to znaczy - nie dający początku innej Osobie Boskiej, stał się płodny przez Maryję, którą poślubił. Z Nią i w Niej, i przez Nią ukształtował swe Arcydzieło -Boga Wcielonego i aż do końca świata codziennie kształtuje wybranych i członki Mistycznego Ciała Chrystusa. Toteż, gdy odkrywa On Maryję, swą umiłowaną i nierozłączną Oblubienicę, w jakiejś duszy, tym silniej i skuteczniej działa na nią, by ukształtować w owej duszy Jezusa Chrystusa, a duszę w Jezusie Chrystusie.

Jednym z powodów, dla których tak mało dusz dochodzi do pełni wieku Chrystusa, jest to, że Maryja, która była i jest zawsze Matką Syna i Oblubienicą Ducha Świętego, nie jest dostatecznie ukształtowana w ich sercach. Kto chce mieć owoc dojrzały i o pięknym kształcie, powinien mieć drze¬wo, którego rodzi. Kto chce mieć owoc życia, Jezusa Chrystusa, powinien mieć drzewo życia, którym jest Maryja. Kto chce doznać w sobie działania Ducha Świętego, powinien być zjednoczony z Jego wierną i nierozłączną Oblubienicą, z Najświętszą Maryją, która Go czyni urodzajnym i płodnym, jak to już wcześniej zostało dowiedzione.

Najświętsza Dziewica pozwoli ci uczestniczyć w swej wierze, która za Jej ziemskiego życia była większa niż wiara wszystkich patriarchów, proroków, apostołów i wszystkich świętych...

Maryja, Matka pięknej miłości, wyzwoli twe serce z wszelkiego niepokoju sumienia i z wszelkiego służalczego lęku. Maryja twe serce otworzy i rozszerzy tak, że będziesz biegł po drodze przykazań Jej Syna w świętej wolności dzieci Bożych. Maryja wprowadzi do twego serca czystą miłość, której skarb jedynie Ona posiada. Odtąd w twym postępowaniu będziesz się kierować już nie obawą, lecz czystą miłością ku Bogu, który sam jest Miłością. Będziesz Go uważał za najlepszego Ojca, któremu bezustannie będziesz się starał podobać, z którym będziesz ufnie rozmawiał jak dziecko z dobrym ojcem. Gdybyś przypadkiem miał nieszczęście Go obrazić, upokorzysz się przed Nim natychmiast, przeprosisz Go pokornie, wyciągniesz ku Niemu z prostotą ręce, powstaniesz z miłością, bez niepokoju i obawy, i bez zniechęcenia dalej ku Niemu dążyć będziesz.

Najświętsza Dziewica napełni cię wielką ufnością do Boga i do Niej samej: 1. odtąd bowiem nie będziesz się już zbliżał do Jezusa sam, lecz zawsze przez tę dobrą Matkę. 2. Ponieważ skoro oddałeś Jej wszystkie swe zasługi, łaski i zadośćuczynienia, by nimi rozporządzała według swej woli, dlatego Maryja udzieli ci swych cnót, przyodzieje cię swoimi zasługami... 3. Ponieważ oddałeś się Jej całkowicie z duszą i ciałem, Maryja, hojna wobec hojnych i hojniejsza niż najhojniejsi, odda się tobie nawzajem w sposób cudowny, ale prawdziwy... 4. Niech twoją ufność do Maryi spotęguje ta okoliczność, że oddając Jej wszystko, co masz dobrego, będziesz miał mniej ufności do siebie, a o wiele więcej do Tej, która jest twym Skarbem.

Spełniając swe uczynki przez Najświętszą Dziewicę w myśl tego nabożeństwa, zrzekasz się własnych, nawet dobrych i znanych ci intencji i dzieł, by zniknąć, że tak powiem, w zamierzeniach i działaniu Najświętszej Dziewicy, choć ich nie znasz. Przez to zyskujesz udział we wzniosłości intencji Maryi, które były tak czyste.

 

Na obraz i podobieństwo swego Syna

Katechizm uczy, że „Duch Święty przez Maryję prowadzi nas do komunii z Chrystusem". Ta, którą Duch Święty posłużył się, by dać nam Jezusa, jest również Jego narzędziem, przez które sprawia, że zaczynamy żyć życiem Jezusa.

Bóg Syn pragnie się codziennie kształtować w swoich członkach i niejako wcielać przez ukochaną swoją Matkę.

Pewne jest, że Jezus Chrystus dla poszczególnego człowieka, który Go posiada, jest tak samo prawdziwie owocem i dziełem Maryi, jak i dla wszystkich razem. I dlatego każdy wierny, w którego sercu ukształtowany jest Jezus Chrystus, śmiało może powiedzieć: „Wszystko zawdzięczam Maryi; wszystko,

co mam, jest Jej dziełem i jest Jej owocem; bez Niej tego nie mógłbym posiadać".

Ponieważ cała nasza doskonałość polega na tym, by upodobnić się do Jezusa Chrystusa, zjednoczyć się z Nim i Jemu się poświęcić, dlatego najdoskonalszym nabożeństwem jest bezsprzecznie to, które najwierniej upodobnia nas do Jezusa, najściślej z Nim jednoczy i poświęca nas wyłącznie Jemu. A ponieważ ze wszystkich ludzi najbardziej podobna do Jezusa jest Najświętsza Maryja Panna, stąd wynika, że spośród wszystkich innych nabożeństw, nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny najbardziej jednoczy z Panem Jezusem duszę naszą i sprawia, że staje się Jemu najbardziej podobna. Im bardziej dusza poświęcona jest Maryi, tym bliż¬sza jest Panu Jezusowi. I dlatego doskonałe poświęcenie się Panu Jezusowi to nic innego, jak doskonałe i całkowite poświęcenie się Najświętszej Dziewicy.

[Z powyższego wynika, że:] Ofiarujemy się równocześnie Najświętszej Maryi Pannie i Jezusowi Chrystusowi: Najświętszej Maryi Pannie jako doskonałemu sposobowi, który Pan Jezus wybrał chcąc zjednoczyć się z nami, a nas z Sobą, i Zbawicielowi, jako ostatecznemu naszemu celowi, któremu zawdzięczamy wszystko, czym jesteśmy, jako naszemu Odkupicielowi i Bogu.

Posłusznego woli Ojca aż do śmierci krzyżowej

Jezus mówi: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Mt 16, 24). Krzyż jest naszą drogą, a Maryja czyni jego dźwiganie łatwym.

Można wprawdzie osiągnąć zjednoczenie z Bogiem inną też drogą, ale wtedy nie obędzie się bez liczniejszych krzyży, ciężkich umartwień i o wiele większych przeszkód, trudnych do przezwyciężenia. Dusza przechodzi wówczas przez ciemne noce, przez walki i nadzwyczajne cierpienia, przez urwiska, przez ciernie i straszne pustkowia. Droga Maryi zaś jest łagodniejsza i spokojniejsza.

Prawda, że i tu trzeba staczać ciężkie walki i przezwyciężać wielkie opory. Ale ta Dobra Matka i Pani zawsze jest przy swoich wiernych sługach, by im oświecać ciemności, pouczać w wątpliwościach, umacniać w chwilach trwogi, podtrzymywać w wal¬kach i trudnościach - tak, że ta dziewicza droga do Jezusa Chrystusa w porównaniu z drogami innymi jest naprawdę drogą róż i miodu...

Skądże więc pochodzi, zapyta niejeden z wiernych czcicieli Maryi, że wierni słudzy tej Dobrej Matki tyle mają sposobności do cierpienia, cierpiąc więcej niż ci, którzy nie są Jej tak oddani? Są zwalczani, prześladowani, obrzucani oszczerstwami, inni nie mogą ich znieść chodzą w ciemnościach wewnętrznych i po pustkowiach, gdzie brak najmniejszej kropli rosy niebieskiej. Jeżeli to nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy ma ułatwić drogę do Jezusa Chrystusa, to dlaczego ci ludzie są najdotkliwiej ukrzyżowani?

Odpowiadam na to: jest prawdą, że najwierniejsi słudzy Najświętszej Dziewicy, jako najwięksi Jej ulubieńcy, otrzymują od Niej największe łaski i przywileje - są nimi krzyże. Twierdzę jednak, że słudzy Maryi krzyże te noszą z większą łatwością, większą zasługą i z większą chwałą. To, co innych by tysiąc razy zatrzymało lub powaliło na ziemię, sług Maryi nie zatrzymuje ni razu i sprawia, że idą oni dalej, bo najlepsza ta Matka, pełna łaski i namaszczenia Ducha Świętego, wszystkie ich krzyże zaprawia słodyczą matczynej łagodności i namaszcza czystą miłością, tak, że słudzy Maryi przyjmują je z weselem, bo słodkie są niby zaprawione w cukrze zielone orzechy, bardzo gorzkie same w sobie. Twierdzę zatem, iż kto pragnie żyć cnotliwie i pobożnie w Jezusie Chrystusie, kto cierpieć chce prześladowanie i nieść swój codzienny krzyż - nigdy nie będzie potrafił dźwigać ciężkich krzyży, albo nie będzie ich nosił z weselem do końca, jeśli nie będzie się odznaczał żarliwym nabożeństwem do Najświętszej Dziewicy. Ona to sprawia, że krzyż staje się słodki. (152-154)

Wobec Boga w Trójcy Jedynego na ręce mojego kierownika duchowego

Droga ku komunii z Chrystusem wymaga pomocy duchowego przewodnika. Oddając się Maryi chcemy, żeby to Ona nas przemieniała w Jezusa, udzielając nam swoich dyspozycji. Kierownik duchowy jest tylko Jej narzędziem, a tym, który prawdziwie kieruje, jest Duch Święty, który działa przez Maryję.

W jednym z kazań„ św. Augustyn nazywa Najświętszą Maryję Pannę „Forma Dei" Formą Boga" - właściwą formą do kształtowania i formowania bogów. Kogo wrzucono do tej Bożej Formy, ten od razu zostaje ukształtowany w Jezusie Chrystusie i Jezus Chrystus w nim. Małym kosztem i w krótkim czasie będzie on przebóstwiony, ponieważ wrzucono go do tej samej Formy, która ukształtowała Boga.

Wydaje mi się, że mogę doskonale porównywać tych kierowników duchowych i te osoby pobożne, które w sobie lub w drugich chcą kształtować Chrystusa za pomocą innych ćwiczeń niż to, które wyłożyłem, z rzeźbiarzami, co ufni we własną zręczność, pilność lub sztukę twardy kamień lub kawał nie obciosanego drzewa obrabiają ogromną ilością uderzeń młota i dłuta, by wyciosać w nim wizerunek Jezusa Chrystusa. Nieraz nie udaje się im oddać podobieństwa Jezusa, dlatego że nie znają wyrazu Jego Oblicza czy to z powodu braku znajomości i doświadczenia Jezusa Chrystusa, lub w końcu skutkiem błędnego uderzenia, którym popsuli całe dzieło. Natomiast tych, co pojęli tajemnicę łaski, którą im przedstawiam, przyrównuję słusznie do odlewników, którzy znalazłszy piękną formę - Maryję, w której Jezus został ukształtowany naturalnym i boskim sposobem, i nie ufając własnej zręczności, lecz jedynie doskonałości Formy -rzucają się w Maryję i w Niej się zatracają, by mogli stać się wiernym odbiciem Jezusa Chrystusa.

Jakież to piękne i prawdziwe porównanie! Lecz kto je zrozumie? Pragnąłbym, byś ty je pojął, drogi bracie. Ale pamiętaj, że do formy wlewa się tylko to, co jest stopione i płynne, to znaczy, że trzeba zniszczyć i stopić w sobie starego Adama, by stać się nowym Adamem (Chrystusem) w Maryi. (219-221)

 Na wzór św. Jana Apostoła

Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris Mater" podkreśla, że duchowe macierzyństwo Maryi, ofiarowane pod krzyżem umiłowanemu uczniowi a wraz z nim każdemu z nas, „jest darem: najbardziej osobistym darem samego Chrystusa dla każdego człowieka". Jest to więc przede wszystkim dar i to dar absolutnie niezasłużony, bo ofiaro¬wany przez naszego Pana wtedy, kiedy - zgodnie z zapowiedzią z Wielkiego Czwartku - wszyscy uczniowie w Niego zwątpili (por. Mk 14, 27). Dar, który wyraża się w geście samego Chrystusa: „Odkupiciel powierza swą Matkę uczniowi, a równocześnie daje mu Ją jako Matkę... O ile Odkupiciel powierza Maryję Janowi, o tyle równocześnie Jana powierza Maryi".

Ten dar spotyka się z odpowiedzią wiary Maryi, która pod krzyżem nieustannie wypowiadała swoje„fiat". Spotyka się także z odpowiedzią Jana, a na jego wzór każdy z nas zostaje wezwany do podobnej odpowiedzi:

Zawierzając się po synowsku Maryi, chrześcijanin - podobnie jak apostoł Jan - „przyjmuje" Matkę Chrystusa i wprowadza Ją w to wszystko, co stanowi jego własne życie wewnętrzne, poniekąd jego ludzkie i chrześcijańskie „ja": „wziął Ją do siebie". Stara się on w ten sposób wejść w zbawczy zasięg tej „macierzyńskiej miłości", poprzez którą Matka Odkupiciela „opiekuje się braćmi swego Syna" i „współdziała w ich rodzeniu i wychowywaniu".

Poprzez tę odpowiedź, stanowiącą przyjęcie niezasłużonego daru Matki, zarówno św. Jan jak i każdy, kto się zawierza Maryi, wchodzi w przestrzeń Jej duchowego oddziaływania:

W stosunku do każdego chrześcijanina, do każdego człowieka, Maryja jest Tą która pierwsza „uwierzyła" - i tą właśnie wiarą Oblubienicy i Matki pragnie oddziaływać na wszystkich, którzy Jej po synowsku się zawierzają. Im bardziej zaś trwają w tym zawierzeniu i postępu¬ją w nim, tym bardziej Maryja przybliża ich do niewypowiedzianych «bogactw Chrystusowych» (por.Ef3, 8).

Dar Matki, ofiarowany Janowi i nam wszystkim pod krzyżem, nie da się sprowadzić jedynie do ascezy maryjnej, będącej owocem naszych osobistych wysiłków. W oparciu o ten, „najbardziej osobisty" dar Chrystusa możemy mieć ufną nadzieję na otrzymanie, po spełnieniu koniecznych warunków, łaski zjednoczenia nadprzyrodzonego z Maryją, czyli Jej duchowej obecności i wpływu, przez które daje nam Ona udział w swoich dobrach duchowych